Co skłoniło mnie do napisania tego artykułu? Hm... jakby to powiedzieć, na pozór zwykła scenka. Oto ulicą idzie sobie dwóch chłopaków, wyglądających na ok. 17 lat. Nagle jednemu się coś przypomniało: "o k...na poniedziałek muszę przeczytać "Lalkę" Prusa". A drugi na to:" o k... ja już przeczytałem".
Śmieszne? Szokujące? Trudno opisać uczucia, które mną targały po usłyszeniu tej rozmowy. Niestety prawda jest taka, że wszystkim (mnie też) zdarza się używać podobnych słów. Szczerze mówiąc, przestajemy z czasem nawet rozróżniać, czy dane słowo możemy zaliczyć do wulgarnych czy też nie i czy nadają się do używania w (jakimkolwiek) towarzystwie. Kiedyś przekleństwo było dopuszczalne, gdy zdarzyło się coś złego, raczej nie wyrażano się w taki sposób w towarzystwie dziewczyn. I to także się zmieniło, bo dziś wulgaryzmów używają zarówno chłopaki, jak i dziewczyny.
Niestety, można spotkać się z tym, iż coraz więcej młodszych dzieci wyraża się w ten sposób. Traktują to jako coś naturalnego, cool, często nawet nie rozumiejąc znaczenia tego słowa. Gimnazjaliści twierdzą, że takie słowa jak: k..., ch...., z... tylko wzmacniają ich wypowiedzi, są pewnego rodzaju przerywnikiem, niczym złym. "Bo przecież wszyscy tak mówią"- tłumaczą się. Często robią to nieświadomie, w złości, w ten sposób wyrażając swoje niezadowolenie. A czasem wręcz przeciwnie - by pokazać czego to oni nie potrafią, że nie boją się niczego i nikogo, chcą wzmocnić swoją pozycję w grupie.
Tak powszechne słowa ciężko zwalczać. Są właściwie wszędzie: w piosenkach, filmach, prozie. Używanie wulgaryzmów w mowie i w piśmie nie jest co prawda błędem językowym, ale świadczy o lekceważeniu rozmówców i czytelników, o braku kultury. Po wulgaryzmy sięgają niekiedy pisarze, filmowcy, dziennikarze by uwiarygodnić charakterystykę środowiskową niektórych ludzi. Czasami "rzucanie mięsem" można tłumaczyć tym, że innych słów rozmówca po prostu nie rozumie lub nie zna.
Czy można jakoś zapobiec rozprzestrzenianiu się tego zjawiska? Hmm...Można jasno powiedzieć, że nie tolerujemy takiego słownictwa w naszym towarzystwie. Czy pomoże? Nie wiem. Ale warto spróbować.
Zauważcie, że niezbędne słowa zostały w tym artykule wykropkowane. Dlaczego? Bo człowiek tak nie mówi. A ja chcę pozostać człowiekiem.
Artykuł ten, autorstwa nieznanej persony, ukrywającej się pod inicjałami AK, ukazał się na stronie Gimnazjum nr 7 w Gdańsku. |
|